Wierszyki Jagody

Czytaj więcej

Leśne Licho

LEŚNE LICHO

W głębi lasu drzewa w ogóle nie chorowały, ale bardzo przeszkadzał im panujący wokół hałas. Same hi hy, psoty, a na dodatek straszny bałagan, że nie wiem co.
Ale zacznijmy od początku. A początek miał miejsce w wiosce Krasnoludków, która znajdowała się w samym środku lasu. Wszyscy żyli tam w zgodzie. No, prawie wszyscy. W jednym z domków żył Krasnoludek ze swoją żoną i synkiem. To właśnie ten synek był sprawcą hałasu panującego w lesie. Zwierzęta bardzo często narzekały i mówiły o nim – Niech to licho pójdzie sobie gdzie pieprz rośnie! Dlatego nazwano małego Krasnoludka – Leśnym Lichem. Na dodatek leniuch był z niego niebywały. Wstawał ze swojego posłania tylko wtedy, gdy chciało mu się psocić, bałaganić, a przede wszystkim hałasować, strasząc tym zwierzęta i martwiąc drzewa.
Pewnego dnia, kiedy jak zwykle bałaganił i zniszczył przy okazji gniazdo sikorki, napotkał pod krzewem jagody Rusałkę Sasankę. Z początku Rusałka bardzo się przestraszyła, bo wśród Rusałek opowiadano niebywałe historie o Krasnoludkach, które były niedobre i nie znały czegoś takiego, jak pomoc innym. Leśne Licho wiedział, że wśród Rusałek krąży takie opowiadanie i pomyślał sobie: To prawda co oni mówią. Ja tak właśnie postępuję, a ona jest taka piękna. Nie mogę przecież przyznać, że to prawda. Muszę to naprawić! Szybko pożegnał się
z Sasanką.
Pierwszą rzeczą jaką postanowił zrobić, było naprawienie gniazda sikorki, które wcześniej zniszczył. Potem nazbierał dla pani Dzikowej dużo żołędzi i powiedział, żeby się poczęstowała, bo to wszystko dla niej. Od spotkania z Rusałką Sasanką Leśne Licho zaczął robić wiele dobrego dla innych. Nikt go nie mógł rozpoznać! Wszyscy się dziwili zmianą w jego zachowaniu. Nawet rodzice. Tata kilka razy pytał: Co się stało? Ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi. W końcu nie wytrzymał i zasiadł z synem do „męskiej” rozmowy: – Synu, powiedz mi co się stało, że tak bardzo się zmieniłeś? Myślę, że się chyba w kimś zakochałeś? Ale w kim? A Leśne Licho na to: – W Sasance, Leśnej Rusałce. Na to ojciec zerwał się na równe nogi, poszedł po swoją siekierkę, którą rozłupywał żołędzie i powiedział: – Nie pozwolę, żeby mój syn ożenił się z Rusałką! I wyszedł z domu. Mamy jeszcze nie było, a Krasnoludek pomyślał, że ojciec poszedł szukać Rusałkę. Leśne Licho również wybiegł z domu. Kiedy dotarł do krzaku jagody, zobaczył tam Sasankę. Zapytał, czy nic jej się nie stało, a kiedy ona odpowiedziała, że nie, to wtedy opowiedział jej całą historię z ojcem. A ojciec wcale nie poszedł do Rusałki, jak myślał Krasnoludek, tylko poszedł po trochę kory do rozpalenia ogniska. Leśne Licho odetchnęło z ulgą, gdy się o tym dowiedział.
Po trudnych rozmowach z rodzicami, w końcu Krasnoludek Leśne Licho i Rusałka Sasanka pobrali się. Od tego czasu Krasnoludki i Rusałki żyły w zgodzie i nikt już nie wspominał o niemiłych opowieściach krążących na temat Krasnoludków. A młoda para Leśne Licho i Rusałka Sasanka doczekała się aż ośmiorga dzieci: Błyszczyka, Ognika, Skrzata, Świętojanka, Płomyka, Malutką, Kropelkę i Nunusię. A potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Liwia Żak
Świdnica, 06.08.2015.

 

Czytaj więcej

Książeczka Klaudii

Praca wykonana w ramach  ,,Dnia życzliwości” przez uczennicę klasy 2c

 

Czytaj więcej

Wilki spod księżyca

Zapraszamy na blog naszej uczennicy Martyny

 

wilki-spod-ksiezyca.blogspot.com

Czytaj więcej

” Książka- nie książka”

Uczeń kl. 1b Łukasz Serwatka zdobył nagrodę specjalną w Konkursie Literacko- Artystycznym ” Książka- nie książka” zorganizowanym przez Wydział Edukacji i Nauki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego i realizowanego przez Dolnośląską Bibliotekę Pedagogiczną we Wrocławiu

Czytaj więcej

” Tańczące anioły”

SPRAWOZDANIE MATEUSZA ROMANOWA Z KONKURSU TEATRALNEGO

„TAŃCZĄCE ANIOŁY”

WAŁBRZYCH 16.01.2014r.

 

Na konkurs teatralny pojechaliśmy 16.01.2104r.do Wałbrzycha z p. Małgorzatą Kowalska i p. Stanisławem Kaźmierowskim autokarem spod naszej szkoły. Konkurs odbywał się w Wałbrzychu, w SP nr 10. Na konkurs przybyły ważne osoby z Urzędu Miejskiego, ksiądz biskup, nauczyciele, rodzice i sami uczniowie.

Na scenie ja i mój kolega- Damian Kurpiński- powiedzieliśmy swoje kwestie bezbłędnie, spokojnie, śpiewaliśmy kolędę i zaprosiliśmy do obejrzenia naszego przedstawienia. Po zakończeniu przedstawienia złożyliśmy wszystkim noworoczne życzenia, potem poszliśmy do świetlicy coś przekąsić. Po jakimś czasie pewna pani zaprosiła nas wszystkich na gorący obiad. Chętnie zgodziliśmy się, bo byliśmy już głodni. Po posiłku wróciliśmy do świetlicy i oczekiwaliśmy wyników konkursu.  Potem poproszono nas, byśmy wrócili do holu szkoły, gdzie odbywały się przedstawienia. Tam wyręczono nam wielki kosz ze słodyczami i niespodziankami. Zrobiliśmy również pamiątkowe zdjęcia.

W autokarze każdy z nas otrzymał wiele słodyczy i mini- puzzle. Do Świdnicy wróciliśmy ok. 17.00. Bardzo jestem szczęśliwy i zadowolony, że wszystko się udało i mogłem uczestniczyć w tym konkursie i występować na scenie.

Czytaj więcej